Góry Kamienne

Tym razem po raz kolejny pomimo środka Lutego, nie zawiodła nas pogoda. Na termometrach około 8
stopni i zdecydowanie wychodzące zza chmur słońce zachęcało nas do trekkingu po górach. Szlak
wybrałem trochę przypadkowo. Celowałem w trasę na długość około 20 km (moim zdaniem to optymalna
trasa jeśli jedzie się na jeden dzień w pobliskie góry i ma się w miarę dobrą kondycje). Nie spodziewałem
się dużo, bo nigdy o tej trasie nie słyszałem. Jeszcze wtedy nie wiedziałem jak bardzo mogę się mylić.
Trasa bowiem obfitowała w wiele ekspozycji na góry i dawała pozytywny wycisk poziomem trudności (co
też wzmagał zalegający do połowy łydek gdzieniegdzie śnieg).

Początek trasy

Sam trekking zaczęliśmy od parkingu w Kamieńsku gdzie zostawiliśmy auto, by dalej pieszo udać się w
kierunku wieży widokowej na Górze Borowa 853 m n.p.m.. Widok z wieży zacny. Można było na nim
krążyć wokół własnej osi i oglądać panoramę pobliskich gór i miast, Wałbrzycha czy Jedliny Zdrój. Tutaj
muszę jeszcze wspomnieć, że od przełęczy Koziej do samej wieży jest podejście (co widać na profilu
trasy) mówiąc kolokwialnie- masakryczne. Długość ok. 300 metrów, przy nachyleniu ok. 45 stopni.
Mieliśmy szczęście, że było ciepło i właściwie wbijaliśmy się w mokry śnieg który bardzo dobrze chronił
nas przed poślizgnięciem. Dodam, że oprócz butów trekkingowych z technologią Contagrip nie miałem
innego sprzętu typu raków czy raczków, które mogłyby się przydać, szczególnie przy zejściu. Ale dałem
radę, schodziłem kontrolowanie obijając się o drzewa (czyli to co tygryski lubią najbardziej) 😊.

Widok na wieżę na górze Borowej
Widok z Wieży Borowa

Po nasyceniu się pięknymi widokami z wieży Borowa udaliśmy się w kierunku Rybnicy
Małej 653 m.n.p.m. (niebieski szlak). Tutaj również musieliśmy się zmierzyć z dosyć stromymi
podejściami. Zadania nie ułatwiały nam zalegające grube pokrywy śniegu. Po ok. 2 godzinach doszliśmy
do Schroniska Andrzejówka. Od Rybnicy Małej właściwie cały czas kontynuowaliśmy trekking
niebieskim szlakiem aż do schroniska. Ta część szlaku okazała się naprawdę wymagająca technicznie i
fizycznie. Charakteryzowała się nie tylko stromymi podejściami o czym już wspominałem, ale również
kroczeniem urwiskami. Ale częste ekspozycje na góry i brak tłoku na trasie (właściwie minęliśmy kilka
osób) powodowało, że szło się bardzo przyjemnie.

Takie widoki raczyły nas podczas trasy
Blisko schroniska Andrzejówka

W Andrzejówce był duży tłok. W związku z tym posililiśmy się hot-dogiem i kawą z pobliskiej budki i
poszliśmy dalej w kierunku Rybnicy Leśnej (realizując wcześniej zaplanowaną trasę). Zielonym, (później
czarnym szlakiem) doszliśmy do Ptasiego Rozdroża. Tutaj zakończyła się nasza pętla. Druga część
trasy nie była bardzo ciekawa. Musieliśmy przejść kilka kilometrow asfaltową drogą. Można było
oczywiście wracać tą samą trasą niebieską do ptasiego rozdroża, ale ja osobiście nie lubię chadzać tymi
samym ścieżkami, więc zawsze jak mogę to po prostu organizuję sobie pętelki (nawet czasem kosztem
przejścia kilku kilometrów przez miasto). Tutaj jak kto woli, każdy preferuje coś innego.

Z Andrzejówki można iść w każdym kierunku Świata 🙂
Trasa powrotna. Robimy pętelkę. Prawie jak Route 66 😀

Podsumowując

Trasa ciekawa o czym wcześniej już wspominałem. Suma podejść 1063 m. 19.4 km. Trasa
powiedziałbym średniozaawansowana. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie na wypad na jeden dzień np.
z Wrocławia. Oczywiście zawsze można jechać na dłużej np. cały weekend zatrzymując się w pobliskiej
miejscowości i spędzić czas w agroturystyce (co ja osobiście uwielbiam). Tym razem nie miałem na to
czasu, ale pewnie jeszcze wrócę tutaj na dłużej. Na pewno warto 😊.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: