Rumunia w tydzień samochodem — podróż do kraju Drakuli
Rumunię wybrałem sobie na wakacje — to był tydzień wolnego, szansa na eksplorację nowego kraju. Dlaczego Rumunia? Po prostu nigdy tam nie byłem, a chęć odznaczenia kolejnego kraju w aplikacji Scratch (mapa do zaznaczania państw, które się odwiedziło) korciła mnie niemiłosiernie. Do tego piękne Karpaty, które ostatecznie — z powodu złej pogody — nie odwiedziłem. No cóż, bywa.
Zawsze jest ekscytacja, kiedy odwiedza się nowe miejsca po raz pierwszy. Nie mówię, że nie mam ekscytacji odwiedzając miejsca, w których już byłem. Jednak ta ekscytacja zawsze jest inna — większa. Jestem z tych osób, które przybywając do nowego kraju uczą się podstawowych słówek: „dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję”. Zawsze mam z tego duży fun.
Spis treści
- Plusy i minusy jazdy samochodem
- Timisoara — Europejska stolica kultury 2023
- Bukareszt — stolica Rumunii
- Konstanca nad Morzem Czarnym
Plusy i minusy jazdy samochodem do Rumunii {#plusy-i-minusy}
Pierwszy raz wybrałem się w południową Europę samochodem — moim niedawno zakupionym minivanem. To była pierwsza tak daleka, samotna podróż, którą całkowicie musiałem pokonać sam. Okazało się być łatwiej niż mi się wydawało. Ani razu nie zgubiłem drogi, ani nie miałem żadnej groźnej sytuacji na drodze (nie taki wilk straszny jak go malują).
Pisząc te słowa przebywam w Bułgarii, gdzie dostałem mandat za zaparkowanie samochodu w miejscu niedozwolonym — 50 leva. Niedużo, ale jednak. Przejście do minusów jazdy samochodem przychodzi naturalnie.
Minusy podróży autem do Rumunii
W miejscach turystycznych i dużych miastach, jak Bukareszt, łatwo o stłuczkę lub ciężko o parking w miejscu bezpłatnym. Miałem szczęście — mój hostel oferował bezpłatne miejsce, choć nie w ścisłym centrum, dlatego mi się udało.
Koszty to kolejny minus jazdy samochodem. Do tej pory byłem mistrzem w znajdowaniu tanich lotów. Leciałem za 50 zł do Barcelony z Krakowa (koszt jazdy samochodem wyniosłby około 1000 zł). Do Malagi z Barcelony leciałem za 60 zł, autem to kosztowało by 450 zł. Spora różnica, prawda?
Czas — to kolejna rzecz na plus samolotu. Kraków do Barcelony to zaledwie trochę ponad 3 godziny, a samochodem według Google’a 23 godziny. W praktyce wychodzi więcej, bo jako jedyny kierowca musisz odpoczywać. Stacje benzynowe bywa że są przeludnione — na jednej stacji na Węgrzech spędziłem godzinę z powodu dużej kolejki. Na granicy poza Schengen też trzeba postać. Czas rośnie.
Plusy podróży autem do Rumunii
Mając minivana nie musisz bać się o nocleg — w sytuacjach awaryjnych lub zaplanowanych można całkiem wygodnie się w nim przespać, i to za darmo (chyba że płacisz 50 leva za złe parkowanie jak ja w Burgas).
Można wziąć więcej rzeczy ze sobą — to względnie wygodne. Zwykle podróżuję z plecakiem podręcznym 30 litrów, ale zamiast tego mogłem wziąć minimum z minimum. Tym razem miałem ze sobą buty trekkingowe do gór, kurtkę, płaszcz, gitarę, rakietę tenisową, namiot — uwierzcie mi, do minivana zmieści się wszystko i jeszcze więcej.
Niezależność od komunikacji miejskiej — to główny plus. Mam ochotę zostać chwilę dłużej na plaży? Zostaje. Chcę pojechać na oddalony o 30 km klif? Jadę. Samochód daje dużą niezależność i mimo wszystko większą swobodę.
Oceńcie sami, którym środkiem transportu wolelibyście się poruszać — każdemu sprawdza się coś innego. Myślę, że nie bez znaczenia jest cel podróży i jej długość. Jeśli ktoś jedzie na dłużej i w celu eksploracji najbliższego terenu, samochodem się warto. Jeśli jedziemy do kurortu nad morzem na tydzień, lepiej wybrać samolot.
Timisoara — Europejska stolica kultury 2023 {#timisoara}

Pierwszym przystankiem nie bez powodu była Timisoara — znajduje się tuż przy granicy z Węgrami. Jako że nie jestem raczej długodystansowym kierowcą, to jako najbardziej mi pasowało to miasto. W przewodniku wyczytałem, że w 2021 będzie to europejska stolica kultury, jednak się okazało, że w związku z pandemią koronawirusa przełożono ją na rok 2023.
Od „lokalsów” dowiedziałem się, że chodzi bardziej o to, aby poprawić elewacje budynków do tego roku — wiele z nich jest w bardzo opłakanym stanie, grożą zawaleniem. Timisoara liczy 319 tysięcy mieszkańców i jest jednym z większych miast Rumunii. Ośrodek handlowy, gospodarczy (ze względu na bliskość Węgier) i naukowy. Rumuni zjeżdżają tutaj do pracy, na studia czy studenckie praktyki.
Atrakcje w Timisoarze
Timisoara to miasto niestety bardzo zaniedbane — wiele budynków po prostu się sypie. Jednak ścisłe centrum jest całkiem ładne i odnowione.
Stary Ratusz

W samym rynku znajduje się pięknie odrestaurowany stary ratusz, zaprojektowany w 1734 roku przez włoskiego architekta Pietra Bonzę. Jest to najstarszy budynek w Timisoarze, wzniesiony na fundamentach łaźni tureckiej, zniszczonej podczas wojny z Turkami.
Plac Zjednoczenia

Pierwszy raz chyba widziałem, żeby rynek był trawiasty — ale tutaj tak jest. Wiele restauracji w okolicy, fajna atmosfera. Na placu widzisz kolumnę Trójcy Świętej, wzniesioną w końcu XVIII wieku w podzięce za zakończenie dżumy. Na dalszym planie — niestety restaurowana i zasłonięta katedra serbsko-prawosławna i rzymskokatolicka z XVIII wieku.
Sobór Trzech Świętych Hierarchów

Idąc aleją od placu zjednoczenia dochodzimy do tej pięknej prawosławnej katedry z XX wieku. Sobór posiada 11 wież, z czego najwyższa mierzy 96 metrów. Wnętrze robí naprawdę imponujące wrażenie.
Na miasto warto sobie zostawić jeden dzień, albo nawet pół dnia, traktując to bardziej jako przystanek w dalszej podróży po kraju Drakuli. Stare miasto ma wiele klimatycznych deptaków warte spaceru.

Bukareszt — stolica Rumunii {#bukareszt}
Po dwóch dniach spędzonych w Timisoarze, gdzie troszeczkę odpoczywałem po podróży, nadszedł czas na stolicę Rumunii. W planach był treking górski w parku narodowym Retezat, jednak z powodu burz i deszczów postanowiłem posuwać się w stronę wybrzeża, gdzie pogoda była bardziej stabilna i — co najważniejsze — słoneczna.
Bukareszt przede wszystkim zaskoczył mnie tym, że nie ma w nim tradycyjnego rynku. Jego starówka to ulice, po których przechadzają się ludzie, bogate w wiele restauracji z różnych stron świata, bardzo często z muzyką na żywo, co tworzy niepowtarzalny klimat. Bukareszt jako dwumilionowa metropolia jest fatalnym miejscem do prowadzenia samochodu — będąc tam przez trzy dni widziałem na własne oczy 2 tłuczki. Miasto jest bardzo głośne, jednak dla równowagi posiada również dużo parków, gdzie rumuni chętnie spędzają czas.
Atrakcje w Bukareszcie
Bukareszt jest miastem bardzo imprezowym — co mnie także zaskoczyło. Nie spodziewałem się takiego rozmachu. Imprezy trwają do godzin rannych, niezależnie czy jest początek, środek tygodnia czy weekend.
Pałac Parlamentu

Pałac o powierzchni 450 000 m² wybudowany przez dyktatora Ceaușescu to — po Pentagonie — drugi co do wielkości budynek świata. Stworzony przez 700 architektów i budowany przez 20 tysięcy pracowników. Budowę pałacu rozpoczęto w 1983 roku, a zakończono w 1997.
Sam dyktator nigdy nie ujrzał dzieła, które zapoczątkował — został bowiem stracony w 1989 roku wraz ze swoją żoną podczas rewolucji. W jego wnętrzu znajduje się ponad 3 tysiące pokoi, 60 korytarzy i 64 pokoi reprezentacyjnych. Żyrandole we wnętrzu ważą po kilka ton. Wszystkie materiały, z których pałac został zbudowany, pochodzą z Rumunii — to była wizja dyktatora.
Po to aby pałac mógł stanąć, oddano do rozbiórki 7 km² starego miasta. Przesiedlono 40 tysięcy ludzi. Warto pójść tam i zobaczyć pałac na żywo. Zwiedzanie nie jest możliwe samemu — wejście tylko z przewodnikiem, który jest bardzo zabawny i przekazuje dużo ciekawych informacji. Wcześniej trzeba się zapisać na konkretną porę, bo liczebność grup jest ograniczona. Koszt to około 40 lei.
Zabytkowy pasaż handlowy w dzielnicy Lipskiej

Dzielnica Lipska to najstarsza dzielnica handlowa Bukaresztu — tutaj znajduje się dużo sklepików, kawiarni i pracowni. To właśnie tu można znaleźć zabytkowy pasaż. Jest to coolne miejsce, gdzie spotykają się ludzie. Palą sziszę (bardzo popularna w Rumunii), piją piwo i jedzą. Wiele restauracji oferuje tutaj muzykę na żywo.
Jak wspominałem wcześniej, dzielnica Lipska jest bardzo imprezowa. Od godziny około 16:00 z barów i dyskotek głośno rozbrzmiewa muzyka, zapraszając ludzi do wspólnej zabawy.

Ogrody Cișmigiu
Najpopularniejszy park w Bukareszcie, gdzie ludzie chętnie spędzają czas uciekając od ulicznego zgiełku. Jest popularny prawdopodobnie dlatego, że znajduje się w samym centrum Bukaresztu, a na jego terenie znajdują się pięknie przyozdobione kwiaty i jeziora.
W ogrodzie znajdują się dwa jeziora, gdzie można wypożyczyć łódź i sobie popływać. Znajdują się tutaj również liczne budki z ogródkami, gdzie można spokojnie napić się piwa lub coś zjeść. W niektórych można nawet płacić kartą.

Park Herăstrău
Park znajduje się w bogatej dzielnicy na północy Bukaresztu, zamieszkiwanej przez wysokopozycjonowanych urzędników państwowych i biznesmenów. Widać to po domach, które mają piękny architektoniczny styl. W parku znajduje się wielkie jezioro, skąd można podziwiać piękne zachody słońca. W parku można spotkać wielu biegaczy i rowerzystów.
Tuż przy parku znajduje się również łuk triumfalny, do złudzenia przypominający ten z Paryża. Mierzy 26 metrów i powstał ku czci żołnierzy walczących w I wojnie światowej. W bliskiej odległości parku, przy jego południowej stronie, znajduje się willa byłego dyktatora Nicolae Ceaușescu. Teraz jest to muzeum, które można odwiedzać wraz z przewodnikiem. Niestety przegapiłem tą atrakcję, ale z tego co słyszałem, warto się tam wybrać.

Konstanca nad Morzem Czarnym {#konstanca}
Konstanca to małe, około 300-tysięczne miasto nad Morzem Czarnym. Pisząc to za przewodnikiem, sam nie wierzę, że aż tyle ludzi może tu mieszkać. Jest to miasto naprawdę spokojne, gdzie niewiele się dzieje — już około godziny 20-tej niekótre restauracje zamykają się (i mówię o weekendzie). Może Covid narobił swoje.
Cisza i spokój tutaj akurat mi bardzo odpowiadały. Konstanca to takie małe kameralne miasteczko, chociaż jest największym portowym miastem Rumunii. Dowiedziałem się od jednej rumunki, że tutaj kiedyś pracowała jako kelnerka znana dzisiaj wokalistka Inna.
Atrakcje w Konstancy
Kasyno — Wizytówka miasta
Wizytówką miasta jest Kasyno. Na moje nieszczęście, w czasie kiedy tam byłem, było zasłonięte przez rusztowania. Stoi przy portowej promenadzie. Budowla jest z XX wieku, zbudowana w stylu francusko-neobarokowym. Budynek od lat jest zamknięty.
Meczet Karola I

Zbudowany w 1910 roku meczet robi klimat miasta. Koniecznie trzeba wejść na minaret, który mierzy 50 metrów (140 schodów). Można z niego zobaczyć świetny widok na Morze Czarne, a także panoramę miasta.
Plaja Modern

Bardzo nowoczesna plaża (sama nazwa mówi za siebie), zajmuje 10 hektarów. Znajduje się w centrum miasta, na zachód od portu. Wieczorem rozbrzmiewa tutaj bardzo głośno muzyka elektroniczna z bardzo głębokim basem. Jeśli ma się ochotę odpocząć, proponuję zajmować miejsce tuż przy porcie — wówczas jest trochę ciszej.
Vama Veche — Miejscowość dla imprezowiczów
O Vama Veche dużo słyszałem — to wieś oddalona od Konstancy około 50 km w kierunku Bułgarii. Rumuni bardzo ją uwielbiają, i nie tylko rumuni. Rejestracji samochodów z różnych rejonów świata tutaj sporo. Mówi się, że jest to wioska hipisów z muzyką na żywo, choć częściej jest to bardzo głośna muzyka elektroniczna z głębokim basem.
Mi się średnio podobało — spędziłem tam może dwie godziny. Głośna do przesady muzyka działała mi na nerwy plus ledwo znalazłem miejsce żeby się położyć na plaży. Jednak jako miejsce do imprezy, jak najbardziej dobre.
Podsumowanie — Wyjazd do Rumunii samochodem
Rumunia to ładny kraj, który na pewno warto odwiedzić. To kraj o niezwykle zatłoczonej i głośnej stolicy, to kraj walących się budynków i min na autostradach. Po jednej dziurze w którą wjechałem do teraz coś mi w aucie dzwoni i nie mam pojęcia co to jest — tutaj chciałbym pozdrowić swojego mechanika Olka. Może Ty to rozgryziesz, Olku.
Ale drogi nie są znowu tak tragiczne jak się o nich mówi. Ten mit o samych dziurach w Rumunii zdecydowanie trzeba obalić. Drogi w Rumunii są na pewno lepsze niż w Bułgarii, ale o tym w dalszych wpisach (aktualnie przebywam w Sofii).
Rumunia to też kraj głośnej muzyki na plażach, która mocno dudni basem. Kraj gdzie w wielu miejscach w centrum i przy plaży można zaparkować bezpłatnie auto. I w końcu to kraj mocno rozwijający się, szczególnie pod kątem młodych programistów — Rumunia przoduje w liczbie developerów w Europie.
Mam nadzieję, że zachęciłem do odwiedzenia tego kraju Drakuli.
Poradnik szybki — Praktyczne informacje
Najlepszy czas: czerwiec-wrzesień (pogoda stabilna, ciepło) Transport: samochodem zajmuje to 23+ godzin z Polski, lecz daje dużą swobodę
Budżet dzień: 100-150 zł (zmienia się w zależności od miasta) Dokumenty: prawo jazdy, ubezpieczenie OC, paszport/ID Waluta: lej rumuński (około 1 LEI = 0,20 PLN)
Powodzenia w podróży!
