Rabat- spokojna stolica Maroka

Do Rabatu z Tangeru dostałem się nowoczesnym pociągiem TGV, który osiąga prędkość nawet do 320 km/h. I rzeczywiście taką osiąga, nigdy wcześniej w życiu nie pędziłem tak szybko. Z Tangeru do Rabatu dostałem się w zaledwie 1:40 min. a do pokonania jest aż 250 km. Dodam, że taką trasę w Maroku autem pokonuje się godzinę dłużej czyli 2:40 min. A więc pociągiem jest zdecydowanie wygodniej i szybciej. Pociąg TGV kursuje na trasie Tanger-
Casablanca od 2018 roku
i jest on najszybszym i najbardziej nowoczesnym pociągiem na kontynencie afrykańskim. Bilety najlepiej rezerwować online, żeby nie stać w kolejce, które w Maroku potrafią się tworzyć ogromne.

Wnętrze pociągu TGV w Maroku

Rabat nie jest jakimś bardzo dużym miastem, liczy zaledwie 574 tyś. mieszkańców. Znajdująca się tuż po drugim brzegu rzeki miasto Sala ma 890 tyś. mieszkańców. Dlaczego to jednak Rabat został stolicą? Tego nawet lokalsi nie wiedzą. W Sali znajduje się również medyna jak i przyjazne miejsca gdzie można usiąść nad wodą i zjeść obiad. Medyna w Sali jednak słynie z tego, że jest dosyć niebezpieczna, dlatego też się tam nie zapuszczałem. W Rabacie jednak co na mnie zrobiło ogromne wrażenie to potężne mury miejskie i ogromna medyna wraz z pięknie pomalowaną na biało-niebiesko kazbą. Rabat słynie również z tego, że jest przyjazny turystom. Nie ma tu zbytnio nagabywaczy, ludzie są bardzo uprzejmi i kulturalni. Czuć tu taką europejską kulturę. Nawet nie jest aż tak głośno, jak to bywa w innych miastach Maroka. Dodatkowo infrastruktura turystyczna jest rozwinięta, dużo tu restauracji, kafejek, możliwości wzięcia hammamu czy riadów (tradycyjne marokańskie domy, w których turysta może zarezerwować nocleg). Co do riadów to bardzo polecam, nie są drogie, a można poczuć klimat prawdziwego Maroka. Spanie w hotelu w Maroku byłoby przestępstwem.

Rabacka kazba. Pierwsze drzwi po lewej, tutaj mieściło się moje miejsce noclegowe.
Wnętrze marokańskiej taksówki. Rabat

Atrakcje

Rabat tak jak wcześniej wspominałem charakteryzuje się ogromną medyną znajdującą się za murami miejskimi. Do 1912 roku Medyna stanowiła właściwie całe miasto. Dzisiejsze nowe miasto zaczęło się kształtować dopiero po 1912 roku. Francuska dominacja w Maroku rozpoczęła się od rozważań czy nie zrównać medyny z ziemią i na jej gruzach nie wybudować nowej dzielnicy, na szczęście ostatecznie na to się nie zdecydowali, dzięki temu możemy dziś zgubić się w ulicach medyny i rozkoszować się pięknym widokiem murów miejskich o kolorze pomarańczy.

Jeden z wjazdów do marokańskiej medyny. Mury Andaluzyjskie.

Medyna

Stare miasto jest pełne krętych uliczek, straganów, małych sklepików i malutkich warsztatów rzemieślniczych. Tutaj czas naprawdę się zatrzymał. Warto się tutaj pokręcić, choć turystom odradzałbym takie przechadzki w nocy lub o zmroku. Jedną z bardziej popularnych ulic jest Rue Souika (ulica małych suków, suka oznacza targ), na pewno warto się nią przejść szczególnie własnie wieczorem, bo jak to w Maorku, życie zaczyna się po godzinie 19.00 kiedy zachodzi słońce i robi się chłodniej. Tutaj można kupić wszystko, dosłownie. Może oprócz dużego sprzętu AGD. Dodam, że w Rabacie, w chyba jako jedynym mieście w Maroku, sprzedawcy, krzyczą o promocjach, o towarach które mają na sprzedaż, ogólnie robią hałas, ale nie nagabują turystów, nie biegają za nimi, słowem jest bardzo kulturalnie. Jest tłoczno ale idąc można się zrelaksować, czego nie można powiedzieć o targach w innych miejscach w Maroku.

Rue Souika

Najbardziej reprezentacyjną ulicą medyny jest Rue des Consuls. Do 1912 roku zarezerwowana była dla eurpejskich konsulów, którzy byli zobligowani tu mieszkać. Stare domy dyplomatów można rozpoznać po tym, że okna i drzwi otwieraja się na ulicę, inaczej niż w tradycyjnych domach marokańskich.

Kazba al-Udaja

Jedna z wąskich uliczek kazby

Z reguły stara część arabskich miast kończy się na medynie, to jednak w Rabacie mamy jeszcze równie egzotyczną i piękną kazbę. To w niej mieszkałem, w tradycyjnym marokańskim domu- riadzie. To tu plemię Zenata wzniosło ufortyfikowany klasztor- Ribat, od którego wzieła się dziejsza nazwa miasta. Klasztor powstał w około X wieku, a okoliczne domu zamieszkiwali zakonnicy.

Mury obronne otaczajace kazbę wraz z deptakiem wzdłuż niego

Kolejny argument dla którego warto wybrać się na spacer na kazbę jest dziedziniec pałacu Mulaja Ismaila (XVII w.), który stanowił później siedzibę sułtanów alawickich. Od 1915 roku działa tu muzeum Udaja. Zgromadzono w nim kolekcję wyrobów jubilerskich, cennych dywanów, instrumentów muzycznych i ceramiki. Z dziedzińca można podziwiać piękny zachód słońca nad Oceanem Atlantyckim.

Ludzie oglądający zachód słońca na dziedzińcu pałacu Mulaja Ismaila

Bab el Had Square

Ludzie przesiadujący na Bab el Had Square

Bab el Had Square znajduje się w nowym mieście, które jak wspominałem wyżej, zaczęło się kształtować po roku 1912 (Rabat wtedy został stolicą Maroka). W tym miejscu zdajduje sie również głowna brama prowadząca do Medyny- Brama Niedzielna i Almohadzkie mury obronne z XII w. Na placu warto spróbować lokalnych słodkości, bo marokańczycy i tak jak andaluzyjczycy uwielbiają słodkie desery. Ceny są bardzo niskie, w związku z tym, prawie za każdym razem kiedy przechodziłem przez plac musiałem spróbować jakiegoś ciasta.

Mury okalająe medyne i brama niedzielna (tam gdzie są wieże)
Ja kosztujący pyszne ciasto na Bab el Had Square

Od Bab el Had Square odchodzi najważniejsza i najgłówniejsza ulica- Avenue Mohammed V która łączy plac z widocznym z daleka meczetem As-Sunna, zwanym również Wielkim Meczetem. Ulica ta jest głównym miejscem rozrywki dla mieszkanców Rabatu. Są tutaj dyskoteki, dobre restauracje, kantory i sklepy.

Ulica Mohammed V z widocznym w oddali meczetem

Meczet Hasana i mauzoleum Muhammada V

Za mna Wieża Hasana

Po zwycięztwie nad Hiszpanami w 1195 roku, sułtan al-Mansur rozpoczął w Rabacie wznoszenie monumentalnych dzieł, powstały mury obronne i rozbudwano kazbę. Największym przedsięwzięciem miało być jednak wzniesienie meczetu, który przyćmiłby wszystkie inne meczety świata islamu. Meczet miał być większy niż ten w Kordobie. Zaczęto więc budowę, jednak po śmierci sułtana (1199 roku) budowę porzucono. Świątynia przetrwała w takim stanie kilkaset lat, aż do 1755 roku kiedy nastąpiło silne trzęsienie ziemi. Ruiny meczetu znajdują się ok 20 min. pieszo od nowego miasta. Wieżę Hasana widać z prawie każdego miejsca w Rabacie i uznawana jest za jego symbol.

Na obrzeżach meczetu znajduje się mauzoleum Muhammada V. Wnętrze pokryte jest tradycyjnymi płytkami zulajdź, centralne miejsce zajmuje grobowiec.

Ruiny Meczetu Hasana. Plac na którym miał się znajdować meczet jest ogromny.
Wieża Hasana w tle

Port

Marina w Rabacie, z pięknym widokiem na kazbę.

To tutaj mieszkańcy Rabatu się relaksują. W Rabacie jest też plaża, ale nie ma sensu o niej wspominać, bo jest mała i piasek jest uklepany i bardzo twardy i zaraz za nią znajduje się dużych rozmiarów cmentarz, co powoduje iście moczny klimat. Jednak port to było moje ulubione miejsce by po pracy coś zjeść i odbyć krótki spacer. Dzieciaki mogą skorzystać z takich atrakcji jak jazda samochodzikami elektrycznymi czy wykonanie tatuaża z henny. Ogólnie abstrahując od turystycznej atrakcji jaką jest wykonanie takiego tatuażu przez turystów. Tatuaże według wierzeń marokańców mają moc przynoszenia szczęścia. Przeznaczone są tylko dla kobiet i tatuuje się dłonie przed pójsciem za mąż.

Marina. Rabat

Ciekawostki

Chory musi płacić za nieobecność w pracy– w Polsce jeśli ktoś pracuje na umowę o prace i jeśli zachoruje, pracodawca i tak wypłaca mu 80% tego ile by zarobił będąc w pracy (o ile nic się nie zmieniło), a w razie dłuższego chorobowego, jak np. depresji (chorobowe może trwać od pół roku do nawet kilku lat), wynagrodzenie w dalszym ciągu w wysokości 80% jest wypłacane choremu, tym razem przez ZUS. W Maroku, jeśli ktoś zachoruje to działa to odwrotnie jak w Polsce, czyli to chory płaci 20% więcej od tego ile by zarobił pracodawcy za swoja nieobecność. Kiedy zapytałem dlaczego tak jest koleżanki z Casablaci, to wybuchneła śmiechem i powiedziała, że gdyby w Maroku było jak w Polsce, to każdy by był na zwolnieniu cgorobowym. No cóż, co kraj to obyczaj.

Sztuczna palma zasłaniający nieestetyczny nadajnik radiowy

Nauka języka francuskiego w szkołach. W Maroku każdy mówi po francusku jak w swoim własnym języku narodowym tj. arabskim. Dzieje się tak dlatego, że w szkole dzieciaki od pierwszych lat nauki uczą się języka francuskiego, z taką intensywnością jak swojego własnego. Co znaczy, że język francuski traktują jako swój dugi język narodowy. Ma to związek z historią jaka łączy Maroko z Francje.

Call Center. Najpolularniajszą pracą w Maroku, którą trudzi się duża część marokańczyków, jest praca w call center, przy obsłudze francuskich klientów. A jakże.

Podsumowując

Do stolicy Maroka warto zawitać na kilka dni, by zobaczyć rozciągającą się i poplątaną wąskimi uliczkami medyne, by przejść się ulicą suk, zrobić zakupy, poczuć klimat marokańskiego bazaru, lub zagłębić się w zapachy przypraw i perfum jakie na takim bazarze występują. Na pewno nie można pożałować spaceru po kazbie, by podziwiać piękne biało-niebieskie zabudowy.

O Rabacie mówi się, że jest najczystszym miastem Maroka, bo w tym mieście zamieszkuje król maroka- Muhammad VI.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: