Bułgarskie wybrzeże- Burgas i Warna

Do Bułgarii przyleciałem ostatnim Wizairem z Katowic, za pieniądze zwrócone za nieodbyty lot do Eindhoven -#covid, dokładnie 17 września. Po raz pierwszy w życiu miałem w ręce bilet w jedną stronę. Byłem zupełnie bez planu, wiedziałem tylko, że chce uciec przed paskudną polską zimą, której nigdy nie lubiłem. Wylądowałem w Burgas na międzynarodowym porcie lotniczym. W Burgas jest drugie co do wielkości lotnisko w Bułgarii. Zlokalizowane jest ok. 10 km od centrum miasta. Do centrum z lotniska można się dostać autobusem nr 15, przystanek znajduje się naprzeciwko (ok. 200 metrów) od głównego wejścia lotniska.

Tak, razem ze mną w samolocie znajdowało się kilka osób.

W samolocie razem ze mną było dosłownie kilka osób. Pomyślałem covid i koniec sezonu robią swoje. Potem zrozumiałem, że z tym drugim nie miałem racji. Po przylocie okazało się, że jest gorąco, ludzie kąpią się w Morzu i przebywają licznie na plaży. Średnia temperatura na wybrzeżu w Bułgarii w październiku to ok. 20 stopni, a wrzesień jest jeszcze cieplejszy- wierzcie mi, jest gorąco.

Burgas

O Burgas mówi się, że jest tym romantycznym miastem bułgarskiego wybrzeża. I rzeczywiście, coś w tym jest. To XVIII wieczne miasto liczy sobie ponad 200 tysięcy mieszkańców, jednak nie czuje się tego. Ja bym je nazwał małym, klimatycznym miasteczkiem, gdzie centrum da się objeść w 30 minut pieszo. W Burgas największe wrażenie na mnie zrobił punkt widokowy w parku z widokiem na Morze. Można z niego podziwiać zachody słońca i pełnie księżyca. Miasto oferuje wzdłuż wybrzeża wiele pubów i kawiarni. Najpopularniejszym zdecydowanie jest Caribe, które otwarte jest przez cały sezon. Niektóre bary i restauracje już we wrześniu były zamykane, pewnie ma to związek z nie tak dużą populacją ludzi w tym mieście.

Zachód słońca na punkie widokowym w nadmorskim parku- The Sea Garden.
Pełnia księżyca w punkie widokowym The Sea Garden.
Na hamaku w najpopuparniejszym barze -Caribe

Burgas nie jest jakimś mocno imprezowym miastem, szczególnie o tej porze roku. W mieście jest raczej cicho i spokojnie. Samo miasto, jeśli chodzi o atrakcje, nie oferuje zbyt wiele. Klimatyczna katedra- Sobór św. Cyryla i Metodego i muzeum archeologiczne. Warte uwagi są rzeźby z piasku, które stawiane są co roku przez rzeźbiarzy z całego świata na festiwalu Festival of Sand Sculptures, każdy rok to nowy motyw tematyczny stawianych rzeźb. Rzeźb nie jest dużo, ale są bardzo ciekawe. Wejście kosztuje 3,5 leva, czyli ok. 8,50. Można to znaleźć tutaj Chyba że ktoś jest fanem socjalistycznej architektury, to w Burgas będzie zachwycony, każde właściwie osiedle wygląda tak:

Mocno zawiewa czasami socjalizmu, z czym kojarzy się bardzo Europa wschodnia.
Jedna z rzeźb festiwalowych.

Wyspa św. Anastazji

Jedną z atrakcji Burgas, jest również oddalona o kilka kilometrów wyspa św. Anastazji. Wyspa od zaledwie kilku lat jest otwarta dla turystów do zwiedzania. Kiedyś na wyspie znajdował się klasztor, później więzienie, a teraz znajduje się tam małe muzeum i oczywiście na parterze restauracje. Wyspa ogólnie jest bardzo mała, można ją obejść w 10 minut. Zwiedzenie muzeum zajmie Wam ok. 20 minut. Niestety o ile nie ma się jachtu, to nie można się tu dostać na własną rękę. Można jednak zakupić wycieczkę przez internet lub na porcie. Bilet kosztuje ok. 120 zł (kupowałem przez internet). Dla mnie nie było to nic nadzwyczajnego, chociaż samo przebywanie na bardzo małej wyspie otoczonej zewsząd wodą zrobiło wrażenie. W muzeum można zobaczyć stare wyłowione skarby z Morza Czarnego.

Na wyspę św. Anastazji z Burgas płynie się ok. 40 min
Obecnie muzeum na wyspie św. Anastazji
Na wyspie można spotkać również wolno spacerujące sobie żółwie 🙂

Burgas jako miasto wypadowe

W Bułgarii ogólnie całkiem dobrze ma się komunikacja miejska. Busy kursują często i nie są drogie. Jedyny problem może stanowić cyrylica, którą ciężko odczytać, a nawet domyślić się co to może być za wyraz. Z pomocą idzie Google translate i możliwość tłumaczenia ze zdjęcia (internet kosztuje tyle, co w Polsce i całej Unii Europejskiej). Ja zwykle się pytałem ludzi gdzie jedzie dany autobus, polecam taką formę zdobywania informacji.

Nesebyr

Pierwszym miastem, które warto odwiedzić będąc w Burgas, to Nesebyr. Jego stara część to rezerwat architektoniczny i archeologiczny, wszystkie jego zabytki zostały wpisane na listę UNESCO. Warto tam pojechać, to około 45 minut jazdy autobusem z Burgas. Starówka robi wrażenie. Ciasne ulice, stare domy, powodują wrażenie cofania się w czasie. W tym miejscu jest zakaz jazdy samochodem, a w związku z ochroną przez UNESCO, nie ma tu nowoczesności. W momencie, kiedy ja tam byłem, ulice były prawie puste, ale słyszałem, że z reguły jest tam duży tłum ludzi, warto to uwzględnić wybierając się tam wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Poniżej kilka zdjęć ze starówki w Nesebyr.

Słoneczny Brzeg

Myślę, że tego miejsca nikomu nie trzeba przedstawiać. Jeden z najpopularniejszych bułgarskich, uwielbianych przez polaków kurortów. Duża imprezownia, wiele restauracji i hoteli, ale też fajna plaża, na której można odpocząć. Taka ciekawostka, Bułgaria jest podobno najczęściej odwiedzanym przez polaków krajem. Stąd też wielu kelnerów, lepiej lub gorzej, ale na jakimś poziomie władają językiem polskim :). Z Nesebyr do Słonecznego Brzegu jest jakieś 10 min autobusem, czyli z Burgas daje nam to niecałą godzinę.

Po zwiedzaniu Nesebyr, odpoczywam na plaży w słonecznym brzegu.

Pomorie

Tak, napis mówi „Pomorie” 😀

Pomorie to trzynasto tysięczne miasteczko położone ok. 18 km od Burgas. Oprócz pięknych plaż zobaczyć można czynną kopalnię soli, współfinansowaną przez Unię Europejską. Pomorie jest takim naszym Ciechocinkiem, znajdują się tu głównie (w związku z bardzo łagodnym mikroklimatem) liczne sanatoria. Miasto jest mega ciche i spokojne, polecam rodzinom, które nastawiają się na spokojny odpoczynek.

Warna- Stolica Bułgarskiego wybrzeża

O Warnie mówi się, że jest stolicą Bułgarskiego wybrzeża, bo jak wiadomo prawdziwa stolica- Sofia, jest położona na zachodzie kraju przy górach Riła i Piryny. Niestety ostatecznie ominąłem przy tym wyjeździe, te dwa górskie parki narodowe, ale na pewno wrócę i powstanie wpis na ten temat.

Warna jest oddalona od Burgas 120 km. Można do niej dojechać bezpośrednim autobusem z bułgarskiego dworca autobusowego (autobusy odjeżdżają co godzinę od godziny 7). Zamieszkuje ją oficjalnie ponad 300 tysięcy mieszkańców, ale nieoficjalnie mówi się, że może ich być nawet około miliona. Miasto to bardzo prężnie się rozwija i ciągle powstają nowe, luksusowe dzielnice z prywatnymi basenami na wzgórzach podmiejskich. W Warnie miałem zostać dwa tygodnie, ale tak mi się spodobało, że przedłużyłem swój pobyt tutaj o tydzień.

Ja pijący kawe w swojej ulubionej restauracji „Happy”, jest to sieciówka, można spotkać te restauracje w całej Bułarii, bardzo polecam, są bardzo dobre i tanie.

Warna -atrakcje

Bulwar Kniazia Borysa

Myślę, że należałoby zacząć od Bulwaru Kniazia Borysa, czyli główny deptak, który ciągnie się przez stare miasto do Morza. Każdy, kto był w Warnie miał okazje się nim przejść, fajne, żywe miejsce, gdzie po dwóch stronach znajdują się restauracje i ogródki.

Zwieńczeniem bulwaru jest wejscie do parku przymorskiego, z dwiema kolumnami z okresu rzymskiego, w oddali widać Morze.
Fontanna na starówce
Jedna z pięknie oświetlonych restauracji, już pusta o tej porze.

Zoo

Zoo jest małe, ale warto się tam wybrać. Znajduje się we wspomnianym wcześniej parku przymorskim. Kosztuje zaledwie kilka leva.

Największa atrakcją jest oczywiście lew, który sobie słodko spał, nawet nie wyciągałem aparatu żeby go nie zbudzić :).

Park Przymorski

Park przymorski jest idealnym miejscem, jeśli znudzimy się leżeniem na przylegającej do niego plaży i zdecydujemy się na jakąś aktywność fizyczną. Ciągnie się na kilka kilometrów równolegle wzdłuż plaży. Jest to typowe miejsce spacerów rodzinnych i amatorów sportów. W parku znajdują się również stoły do ping-ponga ogólnodostępne.

Główna aleja parku
Jeśli ktoś się zmęczy, to może napić się wody wzbogaconej o siarkę. Krany takie znajdują się w wielu miejscach w parku…
…niektóre są całkiem ładne, jak ten znajdujący się przy odkrytym basenie miejskim, gdzie trenują młodzi pływacy. Ich treningi często licznie podziwiają mieszkańcy miasta.

Delfinarium

Znajduje się ono również w parku przymorskim. Kosztuje około 50 zł. Można sobie z delfinami popływać, ja się nie wybrałem, bo aż tak nie jestem podekscytowany delfinami. Obok znajduje się kawiarnia, w której na bocznej ścianie znajduje się dno basenu do pokazów, gdzie również pływają delfiny, można pooglądać i jest za free.

Łaźnie Rzymskie

Zbudowany pod koniec II wieku przez cesarstwo rzymskie, łaźnie, czyli kompleks basenów, zimnych, ciepłych i gorących dla rzymian. Nie wiem na ile ktoś lubi historie, ale te jedne z najlepiej zachowanych w europie ruin cesarstwa rzymskiego naprawde robi wrażenie. Zwiedzając łaźnie byłem kompletnie sam, mogłem naprawdę poczuć się jak mieszkaniec cesarstwa rzysmkiego w II wieku. Dobrze są zachowane pomieszczenia, budynki, wszysko jest bardzo dobrze opisane. Można pobłąkać się troche i podumać.

Front budynku sklepowego z II wieku, całkiem dobrze zachowana ściana.
Łaźnie rzymskie z II wieku nocą.

Plaża

Plaża w Warnie jest długa i piaszczysta. Znajduje się na niej wiele przeróżnych pubów i restauracji. Od bardziej eleganckich i cichych, po głośniejsze i bardziej hipsterskie. To tutaj głównie odbywają się spotkania rodzin, znajomych i biznesmenów. W sezonie to tutaj odbywają się największe imprezy na plaży, najpopularniejszym barem gdzie puszczana jest głośna muzyka z konsoli DJ to klub Cubo. Oczywiście w czasie pandemii i po sezonie niestety niewiele się tu działo, choć DJ, jak orkiestra na Titanicu puszczał muzykę głośno by zachęcić do wzięcia udziału w zabawie, choć z marnym skutkiem. Chłodny, wieczorny wiatr również robił swoje, dlatego ludzie przenosili się powoli do wewnątrz….

… tutaj godny polecenia jest klub retro, tuż przy parku przymorskim. Zabawa trochę jak na weselu z muzyką na żywo, tylko z bardziej popularnymi i dosyć rockowymi kawałkami. Zespół złożony z ok. 5 osób grał od północy do godziny 4 rano. Bardzo dobrze się tam bawiłem, impreza naprawdę była dobra. Jedyny mankament klubu jest taki, że ludzie palą w środku papierosy.

Retro club od środka, impreza powoli się rozkręca.

Port

Port w Warnie

Port w Warnie jest również miejscem spotkań lokalnych mieszkańców, jak i turystów. Znajduje się tutaj mnóstwo restauracji, budek z różnego rodzaju jedzeniem i to, co amatorzy mocnych wrażeń lubią najbardziej, czyli wesołe miasteczko, a w nim, jak widać na zdjęciu, diabelski młyn. Jest również wiele innych ekstremalnych urządzeń, ale ja ze swoim lękiem przed wysoką dawką adrenaliny byłem w stanie pozwolić sobie tylko, albo aż na kiludzięciometrowy diabelski młyn, który jak się okazało nieźle skrzypi, co napędziło mi niezłego stracha, więc warto mieć to na uwadze zanim się wsiądzie :D. W nagrodę można za to podelektować się cudownym widokiem na miasto i Morze. Można również postrzelać do kaczek albo powrzucać piłki do kosza i przy okazji coś wygrać.

Ja na diabelskim młynie. Przy czwartym obrocie już się bardziej wyluzowałem i zaufałem skrzypiącemu urządzeniu.

Ciekawostki i obyczaje

Psy i koty na ulicy– przyjeżdżając z Polski nie spodziewałem się, że na ulicy będą walać (to jest dobre słowo) się koty i psy (choć nie tak duże, jak w Turcji (o tym przy kolejnym wpisie). Możesz być pewny, że jedząc coś na zewnątrz, będziesz miał towarzysza w postaci kota, rzadko psa (nie wiem, dlaczego ale tak jest).

Tutaj akurat klienci restauracji mają towarzysza w postaci psa, zwykle jest to jednak kot lub kilka kotów 😀

System zabezpieczeń w nowym budownictwie, czyli jeśli nie masz klucza, to osoba z mieszkania musi ci otworzyć drzwi domofonem, nawet jeśli znajdujesz się wewnątrz budynku (weird).

Nekrologi wystawiane w rocznicę śmierci, bardziej przy węższych ulicach niż w centrum i cześciej to spotykałem w Burgas niż w Warnie, ale taki mają zwyczaj, choć wygląda to troche creepy.

Jeden z nekrologów przypięty na drzewie
Ściana nekrologów w Warnie

Automaty z kawą na każdym rogu, jeśli macie ochotę napić się kawy z automatu, a jesteście w Bułgarii, to zróbcie kilka kroków a natraficie na automat z kawą. Automaty z kawą są dosłownie na każdym roku, czasem w promieniu kilku metrów od siebie. Znajdują się na zewnątrz, każdy ma do nich dostęp o każdej porze dnia i nocy. Ja byłem w szoku.

Jeden z automatów z kawą stojący sobie pod drzewem 😀

Bilety autobusowe sprzedawane wewnątrz przez bileciarza, pamiętam jak za czasów studenckich, gdzie ledwo wiązało się koniec z końcem, jazda na gape była dla mnie czymś normalnym. Do teraz nawet zdarza mi się czasem nie kupić biletu wchodząc do wrocławskiego tramwaju (stare przyzwyczajenia), ale nie w Bułgarii. Tutaj wchodząc do autobusu od razu jest się namierzanym przez Panią sprzedającą bilety i nie ma opcji niezakupienia biletu (koszt 1 Lv, czyli ok. 2.30 PLN). UWAGA bilet należy zachować, bo podobno jeszcze może trafić się kanar, który sprawdza, czy bilet został zakupiony :)).

Pani bileterka

Zamówienie taxi jednym przyciskiem. Wychodzisz z klubu i zauważasz, że nie masz ze sobą telefonu? Nie martw się i tak do domu dojedziesz naciskając na przycisk i zamawiając Taxi 😀 takie przyciski głównie zlokalizowane są przy nocnych klubach, ale nie tylko.

Automat do zamawiania taksówki

Cinkciarze. Zwykle zaczyna się od pytania która godzina, odpowiadasz i już masz problem, żeby odpędzić się od cinkciarza, który chce za wszelką cenę wymienić ci pieniądze. Często są to Bułgarzy, którzy handlują w Polsce na bazarze i doskonale znają polski. Dyskutuj z takim.

Ludzie palący jak smoki. Niestety w Bułgarii pali się papierosy na potęgę. W restauracjach i pubach gdzie tak jak w Polsce jest zabronione palenie wewnątrz lokalów, to praktycznie nikt sobie nic z tym nie robi. Ludzie palą wszędzie i często bardzo ciężko znaleźć miejsce, w którym nie czułoby się zapachu papierosów. Pewnie nie robi to większego problemu osobie palącej, ale dla mnie było to utrapienie. Odzwyczaiłem się już wychodzić z klubu przesiąknięty łuną dymu papierosowego jak we wspomnianym klubie retro. Czasem przeszkadza to w degustacji rześkiego morskiego powietrza.

Podsumowując

Bułgarię warto odwiedzić, to na pewno i sam jeszcze nie raz pewnie to zrobię. Chociaż zwiedziłem część wybrzeża, to na pewno również warto wybrać się w Bułgarskie góry. Czekam aż minie zima i na pewno odwiedzę Sofie i okoliczne góry (Riła i Piryny) i na pewno powstanie o tym wpis.

Co do wybrzeża to na pewno warto odwiedzić Burgas, pobyć tam kilka dni i później przenieść się do większego miasta-Warny. Ceny w Bułgarii nie odstają bardzo od cen w Polsce, choć chyba można stwierdzić, że jest odrobinę taniej. Komunikacja publiczna jest wysoko rozwinięta, więc w wiele miejsc można dojechać nie posiadając własnego środka transportu. Język angielski miejscowych pozostawia wiele do życzenia, ale w miejscach bardziej turystycznych, na spokojnie można się dogadać, jednak lokalsi mówią słabo.

Psy i koty na ulicy są zupełnie niegroźne, można głaskać (informacja dla tych, co tak jak lękają się ulicznych zwierząt). Chociaż i tak byłbym ostrożny, bo nie wiadomo jakie choroby te zwierzęta roznoszą.

Mam nadzieję, że przekonałem Was do odwiedzenia Bułgarskiego wybrzeża :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: